Najciekawsi pracodawcy w Polsce

Wiktor Glądała: Satysfakcja z pracy może uzależnić

Wiktor Glądała, International Business Project Manager.

O tym jak zarządza się projektami w Essity opowiada Wiktor Glądała, International Business Project Manager.

Jak zaczęła się Pana kariera zawodowa?

Studiowałem na Politechnice Wrocławskiej na Wydziale Mechanicznym. Nie miałem żadnej wizji czy strategii jeśli chodzi o moją karierę zawodową. Po studiach zacząłem pracę w fabryce z branży automotive w Oleśnicy. Szef zlecił mi transfer linii produkcyjnych z Francji i Anglii i tak rozpoczęła się moja przygoda z zarządzaniem projektami.
Potem była restrukturyzacja i znów szukałem pracy. Wysłałem 150 aplikacji, byłem na 30 rozmowach kwalifikacyjnych na całym Dolnym Śląsku. Szukałem pracy związanej z zarządzaniem projektami inwestycyjnymi. Tak trafiłem do SCA, dzisiaj Essity.

Jak przebiegała Pana kariera w firmie?

Zacząłem jako Factory Project Leader, czyli wrzucono mnie na głęboką wodę.
W pierwszą podróż służbową wyjechałem do Kanady, bo tam zainstalowano maszynę, którą chcieliśmy kupić. Później były inne projekty inwestycyjne.
W 2015 roku awansowałem na Kierownika Działu Projektów.
Od 1 sierpnia tego roku pełnię zaś funkcję International Business Project Managera, raportując do mojego szefa w Göteborgu. Zarządzam projektami na skalę międzynarodową. Reprezentuję główny zespół projektowy w kontaktach z naszymi fabrykami.

Co się Panu podoba na obecnym stanowisku?

Mam wpływ na rozwój projektu od samego pojawienia się pomysłu. To przyjemne uczucie. Moim zadaniem jest uchwycić czyjąś wizję i nadać jej zorganizowany kształt, zgodnie z metodologią zarządzania projektami.

Co zdecydowało o tym, że utrzymał się Pan w firmie?

Firma zainwestowała w rozbudowany pakiet szkoleniowy dla mnie. Cenię sobie pracę z ludźmi i stawiam na otwartość w zespole.. Zarządzanie projektami to jest coś co zawsze chciałem robić, a to w naszej firmie się liczy.

Co Pan najbardziej sobie ceni w Essity?

Tutaj zarządzanie projektami to fantastyczna zabawa.
Kiedy w 2008 roku zaczynałem pracę mieliśmy jedną halę produkcyjną, dwa magazyny surowców i jeden magazyn wyrobów gotowych. Od tego czasu rozbudowaliśmy fabrykę i jest trzy razy większa.

Kiedy patrzę na linię produkcyjną, której budowę organizowałem myślę: "Wow! Super to wyszło!". Satysfakcja z efektu końcowego może być uzależniająca.
Moich pracowników zachęcam do jeżdżenia na rozmowy kwalifikacyjne w innych firmach, żeby weszli do hali produkcyjnej, w której jest gorąco, żeby zobaczyli, że standardy BHP nie wszędzie są tak wysokie jak u nas i przekonali się, że w wielu firmach nie dba się tak bardzo jak u nas o warunki pracy.

Co to dokładnie znaczy?

U nas, w Essity, mówimy sobie po imieniu i traktujemy się po partnersku niezależnie od stanowiska. Chodzi o to żeby zbudować zespół , który wspiera się nawzajem, a nie tylko patrzeć czy ktoś dostarcza czy nie dostarcza tego czego się oczekuje. Końcowy rezultat zależy od ludzi, którzy współrealizują projekt. Dlatego ważne jest, żeby pracownik czuł satysfakcje z pracy i i zadowolenie z dobrze wykonanego zadania. Takie podejście cechuje naszą firmę – i jest ono jednocześnie tożsame z moim osobistym podejściem. Tym bardziej czuję się szczęśliwy, że znalazłem swoje miejsce w Essity.